wtorek, 7 maja 2013

01. "Na moich policzkach pojawił się rumieniec..."

Poranne promienie słońca padają na moją twarz. Leżę wtulona w pościel i przekręcam się na drugi bok. Zerkam na zegarek, dochodzi 9 rano. Podpieram się na łokciach, aby za chwilę wstać i udać się do łazienki. Przemywam twarz chłodną wodą i energicznie myję zęby. Ubrana i uczesana schodzę na dół do kuchni, aby zjeść śniadanie. U progu widzę swojego brata i mamę którzy o czymś żywo rozmawiają.
- Dzień dobry! - witam się z członkami rodziny i opieram się o blat kuchenny.
- Dzień dobry Charlie. Wyspałaś się? - spytała rodzicielka aby najwyraźniej uniknąć dalszej rozmowy z Alexem.
- Tak, chyba tak. - mówię krótko i nalewam sobie soku pomarańczowego do szklanki.
- Chyba? No cóż, zmieniając temat... wiesz co będziesz robić w tegoroczne wakacje?
- Hymmm... nie do końca. Wymyślę coś.
- Jakbyś chciała to mogłabyś jechać do cioci Karen i wujka Geoff'a na wakacje. Mają syna w twoim wieku... zresztą sama wiesz.
- Jest o dwa lata starszy, a nawet jeśli skąd wiesz że akurat będzie w Londynie? Bo jak nie to nie będę z nimi siedziała w domu. Ostatnim razem gdy tak z nimi siedziałam zanudziłam się na śmierć mamo! - zaczęłam swoją przemowę.
- Oj nie przesadzaj, moja siostra nie jest aż taka nudna... to przemyśl to jeszcze Charlie i mi powiedz, dobrze?
- Dobrze. - usiadłam w salonie i wysłałam sms'a do Matthew czy miałby czas się dzisiaj spotkać. Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Napisał żebyśmy spotkali się za 15 minut w skate parku. Poszłam założyć buty, gdyż do skate parku miałam 20 minut drogi. Wyszłam a moją twarz poraziły promienie słońca. Szybko założyłam na nos okulary przeciwsłoneczne i nie za szybkim krokiem poszłam do umówionego miejsca. Słuchając na słuchawkach swojej ulubionej piosenki doszłam na miejsce. Widziałam już z daleka chłopaka idącego w moją stronę i uśmiechającego się.
- Cześć Charlie. - przywitał się i objął mnie lekko ramieniem. - W jakiej sprawie chciałaś się spotkać?
- Musisz mi w czymś pomóc... - zaczęłam a chłopak stanął na przeciwko mnie i czekał co mam do powiedzenia - znaczy mam do ciebie pytanie Matthew. Jedziesz gdzieś na wakacje?
- Tak, chyba tak. Z rodzicami i siostrą do Kanady. A co chcesz jechać z nami? Wiesz możemy spać razem w jednym łóżku... - zaśmiał się a ja go walnęłam w ramię - Nie no, a tak poważnie to po co pytasz?
- Bo mama spytała się mnie czy chcę jechać do swojego kuzyna na wakacje, i musiałam się upewnić czy gdzieś jedziesz bo wiem żebyś beze mnie tutaj nie wytrzymał - przygryzłam lekko wargę a on się ponownie zaśmiał.
- Do tego kuzyna? - pokiwałam głową na tak jako odpowiedź - Jedź co ci szkodzi, zwiedzisz ponownie Londyn i przy okazji weźmiesz autograf dla mojej siostry...
- Ładnie to tak mnie wykorzystywać? - pokazałam mu język a on zaczął mnie naśladować.
Cały dzień spędziliśmy razem. Powiedziałam mamie że mogę jechać a ona powiedziała mi że samolot mam za dwa dni. Z Matthew poszliśmy do mnie do domu i zaczął pomagać mi w pakowaniu ubrań. Oczywiście nie obyło się bez komentarza że mam dużo ubrań. Poprosiłam mamę czy przyjaciel mógłby spać dzisiaj u nas, w sumie jak co dwa tygodnie. Zgodziła się a ja mu przyniosłam ze strychu dmuchany materac. Zamówiliśmy pizze i razem z moim bratem zaczęliśmy oglądać film. Z którego i tak nic nie rozumieliśmy bo cały czas się śmialiśmy.

-- dzień wylotu do Londynu --

- Charlie! Charlie cholera wstawaj, spóźnisz się na samolot! - słyszałam jak Matthew zaczął się drzeć i skakać po moim łóżku.
- Matthew co ty tu robisz? - spytałam i wstałam z łóżka oraz przyjaźnie uścisnęłam przyjaciela.
- Jak to co? - spytał jakbym była jakaś głupia - Zaraz będziesz jechać na lotnisko i muszę się z tobą pożegnać. Dobra, nie zwracaj na mnie uwagi idź się szykuj! - rozkazał a ja udałam się do łazienki. Wzięłam krótki prysznic i szybko owinęłam się ręcznikiem. Umyłam zęby i zrobiłam lekki make-up. Rozczesałam włosy i zostawiłam rozpuszczone. Założyłam czarną bokserkę a na nią luźną beżową, przezroczystą bluzkę. Czarne, materiałowe spodnie oraz na włosy nałożyłam szarą czapkę. Wyszłam i zauważyłam przyjaciela leżącego na moim łóżku i bawiącego się telefonem. 
- Szybka jesteś, jedynie i wyłącznie 20 minut. - powiedział sarkazmem. Zignorowałam go i wzięłam jedną walizkę w rękę lecz po chwili Matthew zabrał mi ją z rąk i wziął dwie kolejne. Zeszłam na dół i ujrzałam tam mamę i brata. No i oczywiście Matthew który zszedł wcześniej ode mnie. Założyłam trampki i pożegnałam się z rodzicielkom i udałam się z bratem i przyjacielem do samochodu. Jechaliśmy co chwilę rozmawiając. Po niecałych 35 minutach byliśmy już na lotnisku. Pożegnałam się z chłopakami a w tym najbardziej z przyjacielem i poszłam na odprawę. Zajęłam swoje miejsce i lekko się uśmiechnęłam. Z jednej strony się ucieszyłam bo wakacje spędzę w Londynie, a z drugiej nie wiadomo czy będzie mój kuzyn. Trochę boję się go spotkać, bo dawno się nie widzieliśmy.

~ * ~ 

Lot był długi i męczący a przede wszystkim siedziałam tam aż 12 godzin. Marzyłam tylko o tym żeby znaleźć się już u cioci i położyć się spać w pokoju gościnnym. Jako pierwsza wyszłam z samolotu i z ulgą odetchnęłam. Wzięłam głęboki oddech i poszłam po odbiór moich walizek. Długo to nie trwało więc zaczęłam szukać swojego kuzyna. Długo nie musiałam szukać, stał przy małym drzewku które znajdowało się na lotnisku. Przyjrzałam mu się dokładnie. Wyprzystojniał od kąt go ostatni raz widziałam. Miał nie za długie brązowe włosy i ten piękny zniewalający uśmiech. Gapiłam się na niego dobre 5 minut. Musiał to zauważyć, ponieważ zaczął iść w moim kierunku.
- Charlie! - krzyknął i mnie do siebie przytulił. Odwzajemniłam gest a ten wziął ode mnie walizki. - Jak ja cię dawno nie widziałem! I muszę przyznać że wyładniałaś... - na moich policzkach pojawił się rumieniec a Liam najwyraźniej to zauważył bo się uśmiechnął - Moi rodzice, no czyli twoja ciocia i wujek wyjechali na 3 tygodnie do Stanów więc będziesz zmuszona zamieszkać u mnie, ale się nie przejmuj będziesz tylko z pięcioma chłopakami w jednym domu przez 3 tygodnie. - powiedział wesoło gdy wsiadaliśmy do jego auta. 3 tygodnie z pięcioma chłopakami. Chyba nie będzie aż tak źle. Zawsze to lepsze od siedzenia z nimi. Od kąt pamiętam zawsze przyjaźniłam się z chłopakami ponieważ dziewczyny zawsze mi dogadywały. Były w stosunku do mnie wredne i to mnie najbardziej wkurzało. Ale wracając do rzeczywistości, 5 idoli nastolatek i ja. Trochę się boję.

3 komentarze:

  1. Naprawdę świetny blog! Podoba mi się to opowiadanie i na 100 % będę je czytać. Jest takie jak lubię, czyli słonecznie, fajnie i śmiesznie :D Jedyna uwaga to drobne błędy (Od kąt pisze się odkąd) ;) Reszta jest super. Mogłabym liczyć na to, że wpadniesz na mojego bloga? Informuj mnie na tt - @iNeedMeet1D xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Zamówienie gotowe, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny zestaw dla niej wybrałaś!
    Ja tam bym się cieszyła, oj cieszyła. Pewnie bym była speszona trochę na początku, ale kto to wie :)
    Czekam na coś nowego, zaczyna się dobrze.

    Weny!
    Liv. / www.got-to-be-you.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń