- Dzień dobry! - witam się z członkami rodziny i opieram się o blat kuchenny.
- Dzień dobry Charlie. Wyspałaś się? - spytała rodzicielka aby najwyraźniej uniknąć dalszej rozmowy z Alexem.
- Tak, chyba tak. - mówię krótko i nalewam sobie soku pomarańczowego do szklanki.
- Chyba? No cóż, zmieniając temat... wiesz co będziesz robić w tegoroczne wakacje?
- Hymmm... nie do końca. Wymyślę coś.
- Jakbyś chciała to mogłabyś jechać do cioci Karen i wujka Geoff'a na wakacje. Mają syna w twoim wieku... zresztą sama wiesz.
- Jest o dwa lata starszy, a nawet jeśli skąd wiesz że akurat będzie w Londynie? Bo jak nie to nie będę z nimi siedziała w domu. Ostatnim razem gdy tak z nimi siedziałam zanudziłam się na śmierć mamo! - zaczęłam swoją przemowę.
- Oj nie przesadzaj, moja siostra nie jest aż taka nudna... to przemyśl to jeszcze Charlie i mi powiedz, dobrze?
- Dobrze. - usiadłam w salonie i wysłałam sms'a do Matthew czy miałby czas się dzisiaj spotkać. Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Napisał żebyśmy spotkali się za 15 minut w skate parku. Poszłam założyć buty, gdyż do skate parku miałam 20 minut drogi. Wyszłam a moją twarz poraziły promienie słońca. Szybko założyłam na nos okulary przeciwsłoneczne i nie za szybkim krokiem poszłam do umówionego miejsca. Słuchając na słuchawkach swojej ulubionej piosenki doszłam na miejsce. Widziałam już z daleka chłopaka idącego w moją stronę i uśmiechającego się.
- Cześć Charlie. - przywitał się i objął mnie lekko ramieniem. - W jakiej sprawie chciałaś się spotkać?
- Musisz mi w czymś pomóc... - zaczęłam a chłopak stanął na przeciwko mnie i czekał co mam do powiedzenia - znaczy mam do ciebie pytanie Matthew. Jedziesz gdzieś na wakacje?
- Tak, chyba tak. Z rodzicami i siostrą do Kanady. A co chcesz jechać z nami? Wiesz możemy spać razem w jednym łóżku... - zaśmiał się a ja go walnęłam w ramię - Nie no, a tak poważnie to po co pytasz?
- Bo mama spytała się mnie czy chcę jechać do swojego kuzyna na wakacje, i musiałam się upewnić czy gdzieś jedziesz bo wiem żebyś beze mnie tutaj nie wytrzymał - przygryzłam lekko wargę a on się ponownie zaśmiał.
- Do tego kuzyna? - pokiwałam głową na tak jako odpowiedź - Jedź co ci szkodzi, zwiedzisz ponownie Londyn i przy okazji weźmiesz autograf dla mojej siostry...
- Ładnie to tak mnie wykorzystywać? - pokazałam mu język a on zaczął mnie naśladować.
Cały dzień spędziliśmy razem. Powiedziałam mamie że mogę jechać a ona powiedziała mi że samolot mam za dwa dni. Z Matthew poszliśmy do mnie do domu i zaczął pomagać mi w pakowaniu ubrań. Oczywiście nie obyło się bez komentarza że mam dużo ubrań. Poprosiłam mamę czy przyjaciel mógłby spać dzisiaj u nas, w sumie jak co dwa tygodnie. Zgodziła się a ja mu przyniosłam ze strychu dmuchany materac. Zamówiliśmy pizze i razem z moim bratem zaczęliśmy oglądać film. Z którego i tak nic nie rozumieliśmy bo cały czas się śmialiśmy.
-- dzień wylotu do Londynu --
- Charlie! Charlie cholera wstawaj, spóźnisz się na samolot! - słyszałam jak Matthew zaczął się drzeć i skakać po moim łóżku.
- Matthew co ty tu robisz? - spytałam i wstałam z łóżka oraz przyjaźnie uścisnęłam przyjaciela.
- Jak to co? - spytał jakbym była jakaś głupia - Zaraz będziesz jechać na lotnisko i muszę się z tobą pożegnać. Dobra, nie zwracaj na mnie uwagi idź się szykuj! - rozkazał a ja udałam się do łazienki. Wzięłam krótki prysznic i szybko owinęłam się ręcznikiem. Umyłam zęby i zrobiłam lekki make-up. Rozczesałam włosy i zostawiłam rozpuszczone. Założyłam czarną bokserkę a na nią luźną beżową, przezroczystą bluzkę. Czarne, materiałowe spodnie oraz na włosy nałożyłam szarą czapkę. Wyszłam i zauważyłam przyjaciela leżącego na moim łóżku i bawiącego się telefonem.
- Szybka jesteś, jedynie i wyłącznie 20 minut. - powiedział sarkazmem. Zignorowałam go i wzięłam jedną walizkę w rękę lecz po chwili Matthew zabrał mi ją z rąk i wziął dwie kolejne. Zeszłam na dół i ujrzałam tam mamę i brata. No i oczywiście Matthew który zszedł wcześniej ode mnie. Założyłam trampki i pożegnałam się z rodzicielkom i udałam się z bratem i przyjacielem do samochodu. Jechaliśmy co chwilę rozmawiając. Po niecałych 35 minutach byliśmy już na lotnisku. Pożegnałam się z chłopakami a w tym najbardziej z przyjacielem i poszłam na odprawę. Zajęłam swoje miejsce i lekko się uśmiechnęłam. Z jednej strony się ucieszyłam bo wakacje spędzę w Londynie, a z drugiej nie wiadomo czy będzie mój kuzyn. Trochę boję się go spotkać, bo dawno się nie widzieliśmy.
~ * ~
- Charlie! - krzyknął i mnie do siebie przytulił. Odwzajemniłam gest a ten wziął ode mnie walizki. - Jak ja cię dawno nie widziałem! I muszę przyznać że wyładniałaś... - na moich policzkach pojawił się rumieniec a Liam najwyraźniej to zauważył bo się uśmiechnął - Moi rodzice, no czyli twoja ciocia i wujek wyjechali na 3 tygodnie do Stanów więc będziesz zmuszona zamieszkać u mnie, ale się nie przejmuj będziesz tylko z pięcioma chłopakami w jednym domu przez 3 tygodnie. - powiedział wesoło gdy wsiadaliśmy do jego auta. 3 tygodnie z pięcioma chłopakami. Chyba nie będzie aż tak źle. Zawsze to lepsze od siedzenia z nimi. Od kąt pamiętam zawsze przyjaźniłam się z chłopakami ponieważ dziewczyny zawsze mi dogadywały. Były w stosunku do mnie wredne i to mnie najbardziej wkurzało. Ale wracając do rzeczywistości, 5 idoli nastolatek i ja. Trochę się boję.